Bardzo opuściłam się w aktualizowaniu swojego bloga, ale ostatnie 2 miesiące były tak napięte, że miejsca na pisanie zabrakło. Wszystko z powodu pewnego ślubu, który odbył się w ostatnią sobotę maja przy akompaniamencie skrzypiec, pięknie śpiewającego chóru i słonecznej pogody. Ślub siostry męża wymagał szczególnych przygotowań, które należało rozłożyć w czasie. Nie wspomnę tu o kompletowaniu garderoby dla wszystkich członków rodziny i przygód np. z moimi butami, których los do końca stał pod znakiem zapytania, ponieważ musiały dojechać z daleka, a powódź im to utrudniała. Ale udało się i w pełnym uzbrojeniu stawiliśmy się na wyznaczoną godzinę.
Ślub był wyjątkowy. Rodzice Państwa Młodych włożyli mnóstwo wysiłku w przygotowania. I można powiedzieć, że oprawa każdego ślubu jest podobna, bo każda panna młoda wygląda pięknie w ślubnej sukni, bo podniosły nastrój robi swoje...ale to za mało. Często to jest wszystko, co po takiej uroczystości zostaje. Tu widać było coś jeszcze - Młodzi naprawdę dobrze przygotowali się do tego dnia. To była prawdziwa Komunia dwojga ludzi i Ich głęboka radość, która udzielała się nam - gościom. Cieszę się, że dane mi było uczestniczyć w tym wydarzeniu. Msze ślubne zawsze przeżywam też jako coś bardzo osobistego, jako odnowienie swoich przyrzeczeń ślubnych i rodzaj rachunku sumienia - jak wypełniam złożone mojemu mężowi obietnice.
A teraz o prezentach. Chciałam, żeby prezent nie był jedną z wielu rzeczy ze sklepowej półki. Myślałam o tym na długo przed ślubem. Już nawet w planach robótkowych na 2010 r. pojawił się pomysł wyhaftowania Młodym chyba piwonii, w nawiązaniu do przewijającego się motywu w dekoracjach ślubnych. Sala była przystrojona piwoniami, panna młoda miała bukiet z pastelowo-różowych piwonii, więc stąd mój pierwotny zamysł. Później stwierdziłam, że może jednak tych piwonii za dużo będzie, więc optowałam za cudownym bukietem irysów, który też nie doczekał się realizacji (ale na pewno przyjdzie na to czas :). Po intensywnej myślenicy wróciłam do korzeni :) i zdecydowałam, że najbardziej osobistą pamiątką, ze swoją czytelną symboliką będzie ten oto tryptyk:
Nie myślałam nawet, że w końcowym efekcie będzie to taki kawał obrazu - passe partout zrobiło swoje :) Podobał się, więc jest to dla mnie najlepsza nagroda.
Poza tym, już nie w ramach prezentu, ale na prośbę Panny Młodej, ozdobiłam motywami piwonii dwie kasetki, w których Młodzi składali kartki z życzeniami...i nie tylko :) od gości:

Trochę zdjęć się nazbierało. Teraz powoli muszę przygotować warsztat na urlop, który już za miesiąc, coby się nie nudzić, gdyby pogoda nie nastrajała plenerowo. Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mnie serdecznie i życzę cudownej pogody w czerwcu.
Bardzo lubię takie przygotowane własnoręcznie prezenty, prosto z serca. Wspaniałości i myślę, że Młodzi to docenili i będą pamiętać dłuuuuuuuuuugie lata. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMuszę przyznać że pudełeczka z piwoniami przykuły moją uwagę na dłużej, cudne. Haft też cudny , bajecznie oprawiony.Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńPiękne prezenty!!!Wierzę , że będzie to pamiątka na całe życie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Wspaniałe prezenty od serca, i haft i pudełeczka niezwykle udane:)))
OdpowiedzUsuńTe pierwsze piwonie sama bym przygarnęła;)
sliczne pudeleczka ale obraz rewelacja:))
OdpowiedzUsuńWitaj,pudełeczka piękne,ale tryptyk....po prostu powalił mnie na kolana! Znasz moją słabośc do monogramów...Oprawa to jak wisienka na torcie:-) -wspaniała! Serdecznie Cię pozdrawiam,Maja
OdpowiedzUsuńMilenko ;) Tryptyk jest przecudowny !!!
OdpowiedzUsuńKochane, dziękuję bardzo!!! Po tym maratonie chyba odsapnę od monogramów, chociaż nie wiem, co mi do głowy strzeli pewnego dnia... Pozdrawiam Was gorąco. Ufff, jak gorąco :)
OdpowiedzUsuńi ja sie zatrzymalam przy piwoniach, piekne pudeleczko
OdpowiedzUsuńPiękny prezent przygotowałaś - jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny. Obraz mnie urzekł :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Przepiękne te Twoje monogramy. A ich oprawa po prostu jest mistrzowska. Jednym słowem rewelacja!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Prezenty...ech tylko pozazdrościć młodym !!!
OdpowiedzUsuńDziękuję, dziękuję, dziękuję!!! Witam nowe osoby na blogu - cieszę się, że zaglądacie. Nareszcie udało mi się znaleźć miejsce, gdzie oprawię każdą pracę wg własnego pomysłu i nie jestem zmuszona godzić się na kompromisy (rama jest, ale passe partout w odpowiednim kolorze już nie itp.)Pozdrawiam Was gorąco.
OdpowiedzUsuńTwoje monogramy są absolutnie zachwycające, skąd czerpiesz wzory??
OdpowiedzUsuńABily- witam Cię u mnie serdecznie. Dziękuję i cieszę się, że spodobały Ci się monogramy. Wzory znajduję w sieci, są też w różnych hafciarskich czasopismach. Ale wszystkie prezentowane na blogu są chyba znalezione w necie.Pozdrawiam i zapraszam ponownie.
OdpowiedzUsuń